Fotowoltaika kontra węgiel zimą – przełomowy moment polskiej energetyki i sygnał nadchodzących zmian

Fotowoltaika kontra węgiel zimą – przełomowy moment polskiej energetyki i sygnał nadchodzących zmian

Polska energetyka znajduje się w punkcie zwrotnym, którego jeszcze kilka lat temu mało kto się spodziewał. Środek zimy, ujemne temperatury, wysokie zapotrzebowanie na energię elektryczną – to warunki, które od dekad były naturalnym środowiskiem dominacji węgla. Tymczasem dane z połowy stycznia pokazują coś zupełnie innego. Fotowoltaika, uznawana często za technologię „letnią”, zdołała chwilowo wyprzedzić węgiel kamienny pod względem produkcji mocy. To wydarzenie nie jest jedynie ciekawostką statystyczną, lecz ważnym sygnałem głębokich zmian zachodzących w polskim miksie energetycznym.

Zimowy dzień, który zaskoczył energetykę

18 stycznia, w godzinach przedpołudniowych, polski system elektroenergetyczny odnotował nietypową sytuację. Około godziny 11:45 instalacje fotowoltaiczne pracowały z mocą około 8,1 GW, podczas gdy elektrownie opalane węglem kamiennym dostarczały około 5,75 GW. W praktyce oznaczało to, że słońce – nawet w środku zimy – stało się w danym momencie ważniejszym źródłem energii niż jeden z filarów tradycyjnej energetyki.

Co więcej, jeśli spojrzymy szerzej na odnawialne źródła energii, ich łączna produkcja sięgnęła około 10,8 GW. To niemal tyle samo, ile w tym samym czasie generowały wszystkie paliwa kopalne razem wzięte (około 11,2 GW). Przy zimowym zapotrzebowaniu na energię jest to wynik, który jeszcze niedawno wydawał się nierealny.

Dlaczego fotowoltaika radzi sobie zimą lepiej, niż się wydaje

Dlaczego fotowoltaika radzi sobie zimą lepiej, niż się wydaje?

W powszechnym przekonaniu panele słoneczne najlepiej działają latem, w pełnym słońcu i wysokich temperaturach. Rzeczywistość techniczna wygląda jednak inaczej. Ogniwa fotowoltaiczne osiągają wyższą sprawność w niskich temperaturach, o ile tylko mają dostęp do światła słonecznego. Zimowe mrozy nie są więc problemem – wręcz przeciwnie, mogą poprawiać parametry pracy instalacji.

Kluczową rolę odgrywa tu pogoda. Silne ochłodzenie w Polsce bardzo często wiąże się z obecnością wyżu barycznego. Taki układ atmosferyczny przynosi bezchmurne niebo, stabilne warunki i dużą – jak na zimę – liczbę godzin słonecznych. Brak chmur oznacza większą ilość promieniowania docierającego do paneli, a chłodne powietrze ogranicza straty sprawności związane z przegrzewaniem modułów.

Oczywiście zimą słońce znajduje się nisko nad horyzontem, co nie jest idealne z punktu widzenia kąta padania promieni. Mimo to, przy sprzyjających warunkach pogodowych, fotowoltaika potrafi zaskoczyć bardzo dobrymi wynikami, co dokładnie pokazał styczniowy przykład.

Energetyka wiatrowa – ofiara tej samej pogody

Paradoks polega na tym, że ta sama aura, która sprzyjała fotowoltaice, jednocześnie ograniczyła produkcję energii z wiatru. Wyże baryczne oznaczają niewielkie różnice ciśnień, a więc słabsze wiatry. W efekcie lądowe farmy wiatrowe w godzinach największego nasłonecznienia notowały niższą generację.

Z wykresu produkcji energii jasno wynika, że w ciągu dnia, gdy słońce świeci najmocniej, udział wiatru w miksie OZE spada. Z kolei w godzinach nocnych, gdy fotowoltaika przestaje pracować, sytuacja często się odwraca – wiatr się wzmaga i przejmuje rolę głównego odnawialnego źródła energii. To naturalna, ale niezwykle istotna zależność dla stabilności całego systemu.

Komplementarność OZE jako fundament nowoczesnego miksu

Zimowe dane z połowy stycznia doskonale ilustrują jedną z największych zalet odnawialnych źródeł energii – ich wzajemne uzupełnianie się. Fotowoltaika dominuje w ciągu dnia, zwłaszcza przy bezchmurnej, mroźnej pogodzie. Energetyka wiatrowa zyskuje na znaczeniu nocą oraz w okresach większej dynamiki atmosferycznej. Biomasa, hydroenergetyka i inne źródła pełnią rolę stabilizującą.

Taki miks pozwala ograniczać wykorzystanie paliw kopalnych bez ryzyka gwałtownych niedoborów energii. Warunkiem jest jednak odpowiednie zarządzanie systemem oraz zdolność do bilansowania produkcji i zapotrzebowania w czasie.

Największe wąskie gardło brak magazynów energii

Największe wąskie gardło: brak magazynów energii

Choć styczniowe wyniki OZE robią ogromne wrażenie, jednocześnie obnażają największą słabość polskiej energetyki odnawialnej – niedostateczny rozwój magazynów energii. Nadwyżki produkcji z fotowoltaiki pojawiają się głównie w godzinach południowych, kiedy zapotrzebowanie bywa niższe niż wieczorem.

Bez możliwości magazynowania tej energii system zmuszony jest do ograniczania produkcji lub utrzymywania w gotowości elektrowni konwencjonalnych, które przejmują obciążenie w godzinach szczytu. To właśnie brak elastyczności sprawia, że potencjał OZE nie jest dziś w pełni wykorzystywany.

Rozwój bateryjnych magazynów energii, elektrowni szczytowo-pompowych oraz innych technologii akumulacji stanie się kluczowy, jeśli Polska chce realnie zmniejszyć udział węgla w miksie energetycznym – nie tylko latem, ale również zimą.

Analiza danych z wykresu – struktura produkcji energii

Na podstawie danych z wykresu Energy Instrat, prezentujących chwilową generację mocy w polskim systemie elektroenergetycznym, można odtworzyć orientacyjną strukturę produkcji energii elektrycznej o godzinie 11:45 dnia 18 stycznia. Zestawienie to obrazuje, jak wyglądał miks energetyczny w jednym z kluczowych momentów zimowego szczytu produkcji odnawialnych źródeł energii.

Źródło energii Moc [GW]
Fotowoltaika (słońce) 8,10
Wiatr lądowy 2,23
Biomasa 0,40
Woda 0,09
Gaz 2,74
Węgiel brunatny 2,68
Węgiel kamienny 5,75
Inne źródła 1,10
Magazyny energii 0,00

Zgromadzone dane jednoznacznie wskazują, że w analizowanym momencie fotowoltaika była największym pojedynczym źródłem energii elektrycznej w Polsce, wyprzedzając węgiel kamienny. Jednocześnie zerowy udział magazynów energii w bilansie mocy podkreśla jedno z kluczowych ograniczeń obecnego systemu elektroenergetycznego – brak możliwości akumulacji nadwyżek produkcji i ich wykorzystania w godzinach zwiększonego zapotrzebowania.

Co oznacza ten moment dla przyszłości polskiej energetyki?

Zimowy sukces fotowoltaiki nie oznacza, że węgiel z dnia na dzień straci swoje znaczenie. Pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego – odnawialne źródła energii w Polsce osiągnęły skalę, która pozwala im realnie konkurować z paliwami kopalnymi nawet w najtrudniejszych warunkach.

To sygnał dla decydentów, inwestorów i operatorów systemu, że dalsze inwestycje w OZE mają głęboki sens ekonomiczny i technologiczny. Każdy kolejny gigawat mocy zainstalowanej w fotowoltaice czy energetyce wiatrowej zwiększa bezpieczeństwo energetyczne kraju i zmniejsza zależność od paliw kopalnych oraz importu surowców.

Czytaj także:

Dwie nowe dotacje dla prosumentów w Polsce – fotowoltaika i magazyny energii wracają do gry

Podsumowanie: zimowe słońce zmienia reguły gry

Wydarzenia z połowy stycznia pokazują, że polska energetyka wchodzi w nową fazę. Fotowoltaika przestaje być jedynie sezonowym dodatkiem, a zaczyna pełnić rolę jednego z filarów systemu. Zima, dotychczas postrzegana jako okres słabości OZE, coraz częściej ujawnia ich potencjał – pod warunkiem sprzyjającej pogody i odpowiedniej infrastruktury.

Najbliższe lata zdecydują o tym, czy ten potencjał zostanie w pełni wykorzystany. Bez rozwoju magazynów energii i elastycznego zarządzania siecią nawet najlepsze wyniki produkcji pozostaną chwilowym sukcesem. Jeśli jednak inwestycje pójdą w dobrym kierunku, takie zimowe rekordy mogą stać się normą, a nie wyjątkiem.

Dodaj komentarz

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Przeglądając tę witrynę, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookie.